Posts Tagged ‘Polskie randki za granicą’

Joanna – Wyjazd na kurs

Friday, July 22nd, 2011
Share

SamolotW te wakacje zaplanowałam wyjechać na kurs językowy. Nauka języka obcego jest dla mnie ważna i wiedziałam, że taki kurs bardzo mi pomoże. Od dawna odkładałam na to pieniądze, resztę mięli dołożyć rodzice. Tylko mój chłopak nie był z tego faktu zadowolony, w końcu nie jadę z nim lecz z koleżanką. Ale trudno w końcu jakoś wytrzyma te trzy tygodnie beze mnie.

Poza tym że samolot opóźnij nam się aż dwie godziny wszystko szło dobrze. Jeszcze przed wieczorem dotarłyśmy do hotelu i przed kolacją zdążyłyśmy się rozpakować. Następnego dnia zaczynały się zajęcia. Postanowiłyśmy jeszcze tego samego dnia zwiedzić Londyn nocą. Było super. Od rana zaczynały się zajęcia ale całe popołudnia miałyśmy wolne i tylko dla siebie. Marta nie zamierzała tracić czasu w pokoju hotelowym i postanowiła, ze będziemy ten czas spędzać aktywnie na zwiedzaniu miasta i poznawaniu nowych ludzi. Mało tego Marta oświadczyła mi też, że zamierza chodzić tu na polskie randki za granicą. Ponoć są takie specjalne serwisy, które umożliwiają kontakty ludziom znajdującym się za granicą. Jeszcze tego samego dnia poszukałyśmy takiego serwisu i zalogowałyśmy się. Ja oczywiście nie zamierzałam się z nikim umawiać, w końcu mam w kraju chłopaka. Ale Marta nie zamierzała marnować czasu i już zamierzała umawiać się na randki w internecie. Pierwszy raz wyszła już następnego wieczoru. Ponoć poznała jakiegoś chłopaka z Warszawy, który przyjechał tu do pracy na wakacje. Byli razem na kawie, a potem pokazał jej miasto. On przyjeżdża tu już któryś raz z rzędu więc wie co i jak. Umówiła się też z nim na kolejny wieczór. Marta to ma szczęście dopiero co tu przyjechała a już ma nowych znajomych i bardzo aktywnie spędza czas. Ja póki co całe wieczory spędzam nad słownikiem w końcu przyjechałam tu głównie po to by podszkolić swój angielski. Ale nie ukrywam, ze trochę jej zazdrościłam, ze tak fajnie spędza czas.

Gdy Marta wróciła było już po północy, mówi że super się bawiła i oświadczyła, że jutro zabiera mnie ze sobą, bo ma już dosyć patrzenia jak marnuję się w tym hotelowym pokoju. Szczerze mówiąc też miałam dosyć siedzenia tu i ciągłej nauki. Nic się przecież nie stanie jak się trochę rozerwę. Na następny wieczór czekałam niecierpliwie, wreszcie jakaś rozrywka i coś się zacznie dziać, bo już zaczynałam się nudzić.

 

Ola – Czy zostaniemy tu na zawsze?

Wednesday, July 13th, 2011
Share

We dwojeOkazało się, że pierwsze spotkanie z Tomkiem nie było ostatnim. Dwa dni później znów do mnie zadzwonił i zaproponował kolejne spotkanie. Na trzeciej randce całowaliśmy się namiętnie i teraz jesteśmy już parą. Nasz pierwszy pocałunek zapamiętam do końca życia. Te motyle w brzuchu i wirujący świat.  Z Tomkiem spotykamy się od dwóch miesięcy. Jest nam razem cudownie. Spotykamy się w każdej wolnej chwili. Kasia śmieje się, ze została naszą swatką. W końcu do dzięki niej mieliśmy możliwość się spotkać i poznać. I to ona też dała mu mój numer telefonu. I pomyśleć, ze gdybym nie poszła na tę imprezę nie mielibyśmy okazji w ogóle się spotkać.  Choć mieszkamy z Tomkiem daleko od siebie nie marnujemy żadnej okazji do wspólnych spotkań umawiamy się na polskie randki za granicą. Teraz planujemy wynająć wspólne mieszkanie, ale to na razie pozostaje w sferze planów. Uzależnione jest to między innymi od miejsca pracy. Ja nadal pracuje w restauracji, ale nie narzekam. Tomek ostatnio awansował i ma sporo zajęć. Wybieramy się też wspólnie do kraju. Może uda nam się pojechać na najbliższe święta. Tomek chce mnie przedstawić swoim rodzicom. Ja też chętnie zabiorę go do swojego rodzinnego domu. Opowiadałam rodzinie o nim i bardzo chcą poznać go osobiście.

Czuję, że mam wreszcie kogoś bliskiego na kim mogę polegać. Bezgranicznie mu ufam i wiem, że łączy nas wyjątkowe uczucie. Nasza miłość szybko rozkwitła i czuję, że Tomek jest mi bardzo bliski. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Polskie randki za granicą to coś wspaniałego. Ostatnio dużo rozmawiamy o przyszłości. Na pewno jeszcze jakiś czas zostaniemy tutaj, ale we wspólnym mieszkaniu. Codo dalszej przyszłości to czas pokaże. Może wrócimy do kraju, a może zostaniemy tu na zawsze. Jedno jest pewne oboje chcemy być razem, nie ważne gdzie, ważne, że razem.

Teraz gdy mam Tomka czuję się tu wreszcie jak w domu. Mam tu wielu znajomych, poznałam nowych przyjaciół i już nie czuję się samotna. A Tomek jest miłością mojego życia. Wydaje mi się, że przyjechałam tu właśnie po to by jego spotkać. Chyba jednak życiem człowieka kieruje jakieś przeznaczenie. Wiem, że chcę być z nim do końca życia i nigdy nie przestanę go kochać.

Ola – Nowy kraj, nowe możliwości…

Friday, July 8th, 2011
Share

ŻołnierzeSzybko zdecydowałam się na wyjazd do Anglii. Choć bałam się tej decyzji czułam, ze jest to dla mnie szansa na coś nowego, i że wreszcie w moim życiu zacznie się coś dziać. Przecież nie byłam tam sama. Miałam koleżankę, która miała mnie wszystkiego nauczyć. Po przylocie na miejsce miałam jeszcze trzy dni wolne i zamierzałam poświecić je na zwiedzanie Londynu. To bardzo duże miasto i chyba łatwo jest się zgubić. Zwiedzając Londyn  kurczowo trzymałam się ramienia Kasi żeby nie zginać. Poza tym miałam chyba blokadę językową bo przez pierwsze dni bałam się wyjąknąć czegokolwiek w obcym języku. A polonia jest tutaj rzeczywiście duża. Na ulicy co rusz słyszy się nasz ojczysty język. Mało tego na witrynach sklepów są często polskie napisy. Wszystko jest tu inne większe i bardziej imponujące. Na początku myślałam, ze trudno będzie mi się przyzwyczaić, ale Kasia twierdzi, ze gdy po raz pierwszy tu przyjechała czuła się podobnie.

Moja nowa praca była w porządku. Nie musiałam wcześnie wstawać bo restauracja czynna była dopiero od południa.  Na szczęście w restauracji pracowało jeszcze dwóch Polaków więc  w razie potrzeby tłumaczenia czegoś niezrozumiałego mogłam na nich liczyć. Restauracja, w której pracowałam była typowo angielska i polonia raczej tu nie przychodziła, ale z barierą językową jakoś sobie poradziłam. Musiałam jeszcze opanować drogę z domu do pracy. Angielskie metro jest bardzo rozbudowane i jeżeli ma się problemy z odczytywaniem różnych znaków i komunikatorów łatwo jest się zgubić. Pierwszą rzeczą jaką tu kupiłam to był plan miasta choć nie wiem na ile mi to pomoże.

Jestem w obcym kraju gdzie praktycznie nikogo nie znam. Mam też nową pracę. Jeszcze kilka tygodni temu nie myślałam nawet o wyjeździe, wszystko potoczyło się tak szybko. Co dwa, trzy dni muszę dzwonić do rodziców. Oni bardzo się o mnie martwią, ciągle uważają mnie za małą dziewczynkę, trudno im uwierzyć, że już dorosłam i zaczęłam życie na własną rękę.  Mam nadzieję, ze będę mogła ich tu kiedyś zaprosić. Chciałabym żeby zobaczyć Londyn. Kto wie może jak trochę popracuję zafunduję im wycieczkę tu i wtedy wszystko im pokaże. Na razie to sama muszę zarabiać bo wszystko tu niestety sporo kosztuje.

Ola – Mój pierwszy wyjazd za granicę

Thursday, July 7th, 2011
Share

SerceNigdy nie przypuszczałam, ze będę musiała wyjeżdżać za tzw. przysłowiowym chlebem. Skończyłam studia i wydawało mi się, że szybko znajdę ciekawą pracę. W końcu pięć lat studiowania chyba coś daje. Niestety jak widać nie u nas. Mieszkam w małym miasteczku i o pracę nie jest łatwo. Gdy już prawie zupełnie załamałam się mają sytuacją pojawiła się pewna nadzieja. Otóż zadzwoniła do mnie koleżanka ze studiów. Nie kontaktowałyśmy się jakieś dwa lata. Ona rzuciła studia i wyjechała do pracy za granicę. Teraz przyjechała na wakacje do polski i chce się spotkać. Jak ona się zmieniła. To zupełnie inna dziewczyna. Widać pobyt w innym kraju dobrze jej służy. Kasia od dwóch lat mieszka w Anglii i ponoć dobrze się tam czuje. Twierdzi, że nie tęskni za krajem bo polonia w Anglii jest bardzo duża i na każdym kroku spotyka się naszych rodaków. Rzeczywiście szczególnie po otwarciu granic polonia rozrosła się w zastraszającym tempie.

Kasia po spotkaniu, gdy opowiedziałam jej moją sytuację ,zaproponowała mi pracę. Ona dostała nową pracę i jej ostatnia posada jest do wzięcia. Pracowała dotąd w jakieś restauracji jako kelnerka. Twierdzi, że praca nie była ciężka i pracowała się nawet dość fajnie. Stanęłam więc przed dość dużym dylematem. Wyjazd do pracy za granicę nie był fatwą decyzją. Ale z drugiej strony przecież nic mnie tu nie trzyma. Studia skończone, pracy i tak nie mogłam znaleźć, a i moja sytuacja osobista jest prosta. Niedawno rozstałam się z Marcinem. Spotykaliśmy się jakiś czas, ale właściwie to dobrze się stało, że każde z nas poszło w swoją stronę bo i tak ten związek nie miał przed sobą przyszłości. Byliśmy bardziej przyjaciółmi niż partnerami i lepiej żeby tak pozostało.

Tak więc szybko zdecydowałam się na wyjazd. Nie ma na co czekać. Musiałam załatwić jeszcze trochę formalności i spakować potrzebne rzeczy. Trudno było mi uwierzyć, ze się na to zdecydowałam, ale raz kozie śmierć. Przecież nie jadę na koniec świata. Dwie godziny samolotem i jestem z powrotem. A dzięki mnie angielska polonia będzie jeszcze większa. Bałam się jedynie o mój angielski, który raczej do płynnych nie należał. Ale chyba zdołam się jakoś porozumieć. Poza tym przez pierwsze tygodnie będę mieszkać razem koleżanką, która ma mi wszystko pokazać co i jak.